środa, 15 września 2010

Przebudzenie

Ostatnim razem jak zrobiłem zapowiedź spotkania Barcy i obstawiłem wynik (4:0???) nie skończyło się dobrze. Porażka z Herculesem bolała, przeciwnicy Blaugrany mieli ubaw, postronni obserwatorzy nie mogli uwierzyć, a kibic Barcy cierpiał. Guardiola przyjął porażkę na klatę, jak najszybciej chciał zdjąć jakąkolwiek presję z zawodników, powiedział, że z czasem forma wróci, a zawodnicy się przebudzą. Dzięki Bogu maiła rację. 

Pep pierwszy raz w sezonie wystawił najmocniejszy skład: ośmiu mistrzów świata plus Leo Messi, to było za dużo na Panathinaikos. Bądźmy szczerzy: na palcach jednej ręki możemy policzyć ekipy, które mogą bić się jak równy z równym z Barcą i nie ma w śród nich ekipy z Aten. Choć zaczęło się dla ateńczyków bardzo dobrze, 20 minuta długi wykop Tzorvasa, do piłki wyskakuje Cisse, odgrywa ją piętka do Govou, a ten pakuje ją do bramki Valdesa. Piękny sen dla kibiców Koniczynek, koszmar dla Cules? Nic z tych rzeczy. To była jedyna sytuacja Greków, w całym spotkaniu oddali ledwie jeden celny strzał, nawet piłką nie mogli się nacieszyć, bo Barcelona miała ją przez 76% czasu gry.

Barcelona się przebudziła. Znowu mogliśmy zobaczyć szybką wymianę podań, dużo efektownych zagrań, mogliśmy po prostu zobaczyć Barcelonę w normalnej formie. Jeszcze nie optymalnej, zwłaszcza w obronie, ale normalnej. Nie wiem jak to się stało, że w sobotę widzieliśmy zupełnie inny zespół, ale jeżeli tak wygląda obecna forma zawodników z Barcelony to jestem spokojny. Guardiola na pomeczowej konferencji powiedział:
...muszę powiedzieć, że rozegraliśmy dziś niezwykły mecz. Świadczy o tym stworzenie 20 okazji w pojedynku z mistrzami Grecji, choć nie jesteśmy jeszcze w najwyższej... formie. Atakowaliśmy znacznie lepiej niż w przegranym 0:2 meczu u siebie z Hérculesem w sobotę. Víctor Valdés dotknął piłkę tylko raz przez cały wieczór, kiedy wyciągał ją z siatki. Jesteśmy w głupiej fazie sezonu, w której gra się dobrze i jest się na topie, a potem traci się bramkę lub stwarza okazje i ich nie wykorzystuje. Dziś zdobyliśmy pięć goli, dzięki dużej ruchliwości zawodników, posiadaniu piłki i pewności siebie. Liga Mistrzów UEFA jest turniejem, który wymaga zwycięstw na własnym boisku i tego dokonaliśmy. Lionel Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie. On zawsze chce grać. Spróbujcie pojechać do Argentyny na jedenaście dni, wrócić i zagrać mecz tak, jak on dziś. Zobaczycie czy potraficie

(zdj. uefa.com)
Trudno się z nim nie zgodzić. Widać było, że zawodnikom bardzo zależało na tym zwycięstwie, a Messi był inspiracją dla całej drużyny. Jednak sam Messi meczów nie wygrywa, wspaniały mecz rozegrał Dani Alves. Dawno nie widziałem tylu celnych dośrodkowań w jego wykonaniu, czy tylu udanych rajdów, na dodatek strzelił gola po pięknej akcji z Messim. Dani to bardzo ważny zawodnik, bo nie dość, że jest jednym z głównych filarów obrony, to w ataku jego obecność jest bezcenna. Czasem może wydawać się, że jest takim jeźdźcem bez głowy, jednak wystarczy bliżej przyjrzeć się jego poczynaniom na boisku i widać, że każdy   ruch jest przemyślany. 

Pisać o Xavim, Inieście, czy Puyolu, że zagrali bardzo dobry mecz to banał. Jak dużo znaczą dla tej drużyny, wszyscy wiemy, spokój Puyola, genialne podania Xaviego czy Iniesty to jest cała Barcelona. 

W sobotę czeka nas ciężki wyjazd do Madrytu na spotkanie z Atletico, ale po meczu z Panathinaikosem jestem spokojny o grę Barcelony. 

1 komentarze:

Unknown pisze...

nie wiem czy to dobrze, że ta Barcelona to więcej niż klub. Hardcore byc kibicem Barcelony.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails