piątek, 27 maja 2011

Gran Final, czyli Barca vs. ManU

FC Barcelona vs. Manchester United, Wembley, Londyn, sobota, 28 maja 2011 roku, godzina 20.45, Polsat i Internet

Jutro Wielki Finał i wypada napisać, że opłacało się czekać! Sezon nie był łatwy, ale pokonaliśmy zmęczenie, pokonaliśmy przeciwników dzięki czemu teraz możemy z niecierpliwością i kibicowskim podnieceniem czekać na pierwszy gwizdek sędziego. Święto piłki, bo inaczej nie można tego określić, przyciągnie przed telewizory rekordową widownię, ile osób obejrzy ten finał w Polsce? Nie wiem, wiem, że ja obejrzę go na pewno.

Dla kibica Barcelony najważniejszy mecz sezonu, to ten z RM, ale skoro w tym sezonie już się z nimi uporaliśmy (pewnie wciąż wielu kibiców Moudridu pyta por que), to mecz  z Manchesterem wchodzi na pierwszy plan. Nie może być inaczej, bo przecież to finał Ligi Mistrzów! Czy jestem podekscytowany? No pewnie, że jestem! Tym bardziej,  że gramy z United, drużyną, którą pokonaliśmy w 2009 roku także w finale. Drużyną, która nie ma u mnie zbyt wiele sympatii (z angielskich drużyn preferuję Arsenal i Tottenham). I drużyną, która będzie chciała pokazać światu, że może pokonać Barcelonę.

Obejrzałem ostatnio kilka/kilkanaście razy finał z 2009 roku i jestem ciągle pod wrażeniem jak zagrała Barca. Biorąc pod uwagę wszystkie utrudnienia (brak Abidala i Alvesa, Iniesta z Puyolem grali z kontuzjami!), był to występ doskonały, ale nie mam wątpliwości, że obecna Barcelona wygrałaby spokojnie z Barceloną ad.2009. Czy to oznacza, że i tym razem pokonamy Manchester? Z całego serca wierzę, że tak.

Zdaję sobie sprawę, że i sir Alex nie przespał tych dwóch lat i jego drużyna jest lepsza od tej z 2009 roku (nie może być inaczej skoro pozbyli się CR, co przyznaje sam Evra), ale więcej przemawia za Barceloną. Po prostu. Wszyscy w składzie są zdrowi i wypoczęci (mam nadzieję), takiej sytuacji Barcelona nie zaświadczyła chyba w tym sezonie, żeby wszyscy zawodnicy byli zdrowi i gotowi do walki. Co jeszcze bardziej pokazuje jak dobrą drużyną jesteśmy.

Finał się zbliża, a ja tracę kontakt z rzeczywistością, rozegrałem już ten mecz z tysiąc razy w swojej głowie (i chyba ani razu nie przegrałem… ), ciągle myślę o ustawieniu i kto powinien zagrać, do tego dochodzi wyobrażanie sobie jak zagrają Czerwone Diabły, bo przecież Ferguson coś wymyśli, prawda?! Jutro to się skończy (!), jutro wszystko się wyjaśni.

Myślę o tym meczu i samo myślenie sprawia mi przyjemność, nie ma tu tego napięcia co w El Clasico (ale też ludzie są na innym poziomie dzięki Bogu), za to jest bardzo miłe uczucie podekscytowania i oczekiwania. To będzie jest święto piłki. Od rana zacznie się odliczanie godzin, potem minut, aż w końcu zostaną sekundy, a wtedy niech się dzieje co chce. Ja wiem, że niezależnie od wyniku będę dumny ze swojej drużyny, bo to czego dokonała w tym sezonie jest niesamowite. Tylko głupiec mógłby przekreślić dokonania Barcy po ewentualnej porażce w jutrzejszym finale. Ta drużyna zostanie w pamięci wszystkich kibiców niezależnie od wyniku tego finału, bo co tydzień, od trzech lat, daje nam okazję do oglądania czegoś niezwykłego, czegoś co daje szczęście i poczucie, że piłka nożna to przede wszystkim zabawa.

Barcelona zagra jutro w tym samym stylu, co w każdym meczu, z przeświadczeniem, że jest to najłatwiejszy sposób na pokonanie rywala. Naiwność? Być może, ale jak do tej pory pokonać zdołała nas ledwie garstka, a pokonanych było wielu. Guardiola jest perfekcjonistą, ponoć ciągle niedojada, bo żyje futbolem 24 godziny na dobę, jego zawodnicy są wpatrzeni w niego jak w obrazek. Dla niektórych był idolem z czasów dzieciństwa (Xavi, Iniesta), więc jutro na Wembley, miejscu dla Barcelony szczególnym, zespół wybiegnie na murawę by czerpać radość z gry.

Jaki skład widzę? Valdes, Dani, Abidal, Puyol, Piquenbauer, Busquets, Xavi, Iniesta, Pedro, Villa, Messi.

Nie wiem czy Pep zdecyduje się na wystawienie Erica, ale ja bym się nie wahał ani chwili. Abidal na boisku to dodatkowa motywacja dla drużyny, gdyby poczuł się gorzej zawsze do gry może wejść Mascherano. Reszta składu nie budzi wątpliwości. In Pep we trust!

Wynik może być tylko jeden: 3-1 dla Barcy, kto strzeli te trzy gole nie wiem, ale chciałbym żeby strzelili je Messi, Abidal i Villa… albo wiem! Na gola zasługuje MASCHERANO! Czemu nie?

A Wy gdzie będziecie oglądać ten mecz? Jaki wynik typujecie?

Visca el Barca!

P.S.

Zapewne tak samo jak ja, czytać wszystko na temat tego finału, ale gdyby ktoś coś przegapił, to warto polecić parę artykułów. Rafał Stec jest w Londynie i ciekawie opisuje to co dzieje się w stolicy futbolu (tu i tu). Dariusz Wołowski porównuje siły obu zespołów i jakimś cudem Manchester ma przewagę. Sid Lowe z kolei opisuje relacje jakie łączą  Piquenbauera i Puyola, a także pochyla się nad dziwnym przypadkiem Sergio Busquetsa. Warto przeczytać te rzeczy imho.

1 komentarze:

cichonio pisze...

Wg mnie szanse są 60%-40 dla Barcelony. Jeśli MU może na coś liczyć to na to, że potrafią świetnie zagęścić środek pola, a determinacji im na pewno nie braknie o ile nie stracą szybkiego gola. Nie jestem tylko przekonany, czy będą mieli defensywnego pomocnika na odpowiednim poziomie. Generalnie obie druzyny sa już mocno wyeksploatowane po sezonie, więc wybitnego widowiska się nie spodziewam nawet mimo dwutygodniowej przerwy.
Barca pewnie zdominuje grę, ale nie ma takiego napastnika jakim był Eto'o i może mieć trudności z przebiciem sie pod bramkę VDS. No i na pewno musi się obawiać stałych fragmentów.
Stawiam na remis 1-1, dogrywkę i wygraną - jednak - MU w karnych.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails