wtorek, 19 kwietnia 2011

Full-contact: Kto królem? FC Barcelona czy Real Madryt?






Miejsce: Valencia, Estadio Mestalla

Czas: Środa, 20. kwietnia, godz. 21.30

Transmisja: TVP, wiele innych TV z całego globu; Streamy: MyP2P.eu, Rojadirecta.es

Zasady: Takie jak zwykle. Po trzy pytania i trzy odpowiedzi każdej ze stron. Swojego faworyta wskazać może każdy, ale wszystko rozstrzygnie się w środę przed północą

FIGHT!!!
 
Runda I: Uderza Johnny, odpowiada Cichonio
 
1. Obrona Realu – Znowu to jest mój cios, bo za czerwoną kartkę musi pauzować Albiol, co zmusi Mourinho do przesunięcia Ramosa na środek, a na prawej stronie zagra najpewniej Arbeloa, który szybkością i zwrotnością nie grzeszy. Dzięki temu Pedro, Villa czy Messi będą mogli sobie biegać tam dowoli, to samo tyczy się Adriano, który coraz odważniej poczyna sobie pod bramką rywali. Ramos z kolei na środku będzie tak samo nieprzewidywalny co Albiol i każde głupie zagranie w jego wykonaniu jest możliwe. Czy nie obawiasz się, że i tym razem defensywa was zawiedzie?
 
Jeśli nasza obrona będzie wyglądać właśnie tak, jak sugerujesz, bardzo będę szczęśliwy. Bo jeśli Pepe ma zostać w pomocy, to to jest nasze najmocniejsze zestawienie. Jeśli Arbeloa będzie miał za rywala Villę takiego jak w sobotę, da sobie radę z łatwością, a Adriano, choć dobry w defensywie, w sobotę gdy tylko wybrał się na naszą połowę, potknął się o piłkę i przewrócił. Zatem nie, Adriano się nie boję. Ramos na boku i Ramos na środku obrony to dwaj różni Ramosowie. Dlatego jeśli liczysz na powtórkę zagrania Albiola to oszczędzę Ci rozczarowania -- to się nie stanie. Do tego dochodzi słaba forma napastników Barcelony, z których tylko Messi zdaje się w miarę tchnąć energią. Uważam, że obrona może być w tym meczu naszą najmocniejszą formacją.
 
2. Kolejne pytanie dotyczy stylu w jakim Real zagrał w sobotę i w jakim zamierza zagrać jutro, czyli catenaccio po madrycku. Raz się udało, ale i to nie do końca, czy drugi raz może być lepiej? Real już nie zaskoczy, bo nie ma czym, jeśli zagra tak samo jak w sobotę, to może okazać się znów za mało na Barcelonę, która będzie zmotywowana i gotowa na wszystko. Guardiola wie, że jego zawodnicy mogą grać o wiele lepiej i że w finale Copa del Rey zaangażowanie i chęć zwycięstwa będą na najwyższym poziomie. A jak to się wtedy kończy wszyscy dobrze wiemy. Przypomnijmy, że to Barcelona przez cały mecz kontrolowała sobotni mecz bezapelacyjnie i dopiero błąd sędziego pozwolił Realowi na wyrównanie.
 
Wątpię, by ustawienie Realu szczególnie zaskoczyło Barceloną ostatnim razem. To szczelność naszej obrony i agresja w środku pola sprawiły, że Blaugrana nie mieli zbyt wielu sytuacji. Jeśli więc Real znów zagra podobnie, podobny może być także efekt. Tym bardziej, że Królewscy teoretycznie nie muszą nawet strzelać gola, by sięgnąć po Puchar. Wcale nie muszą więc ryzykować bardziej. Jeśli dla FCB 'bezapelacyjna' kontrola oznacza tracenie goli grając w przewadze i nieumiejętność rozstrzygnięcia 'kontrolowanego' meczu, to ja sobie życzę takiej kontroli częściej. Gran Derbi z listopada możecie przypominać do woli. Zbliża się chwila, gdy nie tylko manita, ale i trofea staną się dla cules tylko wspomnieniem.
 
3. W Barcelonie większość zawodników grała już w wielu finałach, czy to były Mistrzostwa Świata, czy Europy, Liga Mistrzów, czy Puchar Króla. Z kolei piłkarzy Realu z takim doświadczeniem można policzyć na palcach jednej ręki. Brak doświadczenie najbardziej wychodzi właśnie w takich meczach kiedy nie ma odwrotu i kiedy trzeba pokazać wszystko co najlepsze. Jak w takim razie młody skąd Realu z tą presją sobie poradzi? I nie przypominaj tu meczów z Milanem, Tottenhamem i Ajaxem, które nie miały takiego ciężaru gatunkowego jak ten jutrzejszy mecz. Pod presją piłkarze Realu grali do tej pory dwa razy w tym sezonie: raz przegrali 5-0, raz zremisowali w słabym stylu 1-1.
 
Na palcach jednej ręki można naliczyć połowę drużyny. Powinieneś to już wiedzieć, bo o manitach wspominasz bez przerwy. Casillas, Ramos, Alonso, Ronaldo, Carvalho, oni wszyscy podnosili najważniejsze puchary piłki klubowej lub międzynarodowej. Reszta wnosi do drużyny głód sukcesu czyli coś, czego w Barcelonie pod dostatkiem akurat nie mają. Problemem może być doświadczenie drużyny jako kolektywu. Ale choć monolitem bez skazy Real nie jest, nie jest też grupką piłkarzy, których łączy tylko podobieństwo stroju, jak w listopadzie. Stąd też postęp w kolejnych Gran Derbi aż o pięć goli. Dotychczasowe mecze LM faktycznie nie były tak trudne jak te z FCB, ale były przed nimi dobrym przetarciem. Teraz nadchodzi czas zrobić kolejny krok. Była porażka, był remis, a więc...


Runda II: Uderza Cichonio, odpowiada Johnny
 
1. W Barcelonie zabraknie przede wszystkich Valdesa, który w maszynie Guardioli jest bardzo istotnym trybikiem. Jego brak może więc popsuć funkcjonowanie całości. Pinto nie wykopuje tak celnie, nie jest równie błyskawiczny na linii, nie powstrzymuje równie skutecznie napastników w sytuacjach sam-na-sam. Do tego najtrudniejsze mecze, jakie przyszło mu dotąd grać to półfinał Copa del Rey z rywalami z krajowego podwórka i mało znaczące pojedynki w grupie Ligi Mistrzów, w których 'popisał się' cwaniactwem na poziomie dziesięciolatków z podwórka. Teraz będzie wrzucony w prawdziwy cyklon presji, emocji, z zadaniem zatrzymania rywala, z jakim dotąd się nie mierzył. Guardiola powiedział, że wystawia Pinto z szacunku. Czy lojalność przedkładana ponad jakość nie pozbawi jego zespołu trofeum?
 
To się okaże jutro, ale za to kibice kochają i szanują Guardiolę, że potrafi podejmować mądre i zgodne z naszą filozofią decyzje. Pinto zasłużył na występ w finale i to nie ulega wątpliwości: zagrał we wszystkich meczach i także dzięki niemu jesteśmy w finale. Nie mam z tym żadnego problemu. Doceniam gest Pepa i nawet jeśli przez to mielibyśmy stracić trofeum, to ten gest jest warty tego w stu procentach. Poza tym mimo, iż Pinto jest zdecydowanie gorszym bramkarzem niż Valdes, to doświadczenia i opanowania mu nie brakuje, a i sprytem potrafi się wykazać więc nie martwiłbym się o jego postawę. Jeśli Barcelona zagra dobrze, to Pinto nie zagra gorzej.
 
2. Wspominałeś przy wielu okazjach, że Barcelona grała w sobotę 'na drugim biegu'. Jej względnie leniwą i przewidywalną grę obserwujemy jednak już od jakiegoś czasu, połączoną zresztą z łatwością tracenia bramek po okresach -- wydawało by się -- całkowitej dominacji (Real, Almeria, Sevilla). Nawet w rewanżu z Arsenalem, jej bodaj najlepszym spotkaniu w mniej więcej ostatnich dwóch miesiącach, Kanonierzy nie potrzebowali choć jednego celnego strzału, by zdobyć gola. Skąd więc u Ciebie wiara, że Barcelonę faktycznie stać na grę znacząco lepszą od tej z Bernabeu?
 
Moja wiara bierze się z meczów o jakąś stawkę, kiedy przeciwnik był naprawdę groźny, czyli Arsenal, Villarreal, Szachtar. Właśnie wtedy Barcelona pokazuje swoją moc, siłę i potęgę. Dlatego myślę, że bez problemu Barcelonę stać na zdecydowanie lepszą grę niż to co widzieliśmy w sobotę.
 
3. Poza Messim, który w ostatnich Gran Derbi miał dwie dobre sytuacje bramkowe, a jednak by trafić, potrzebował karnego, atak FCB praktycznie nie działa. Nie przypominam sobie nawet jednej dobrej akcji Pedro z tego meczu, Affellay w dwadzieścia minut zdziałał więcej, choć przecież też raczej niewiele. Villa potrafił wywalczyć karnego i to jego jedyny wkład w sobotni remis. Nie wykonał żadnego dryblingu do przodu, gdy miał piłkę, głównie ją wycofywał. W drugiej połowie, gdy dostał parę dobrych podań, nie potrafił przyjąć piłki. Kiedy mu się udało, bał się strzelać. Kiedy wreszcie się zdecydował, uderzał anemicznie albo w górne piętra trybun. Pytanie zatem brzmi: kto w Barcelonie trafi do siatki, skoro nie będzie Albiola, który podarowałby jej karnego?
 
Nie będzie Albiola, ale będzie Pepe, Ramos, czy Arbeloa, to w zupełności wystarczy by Villa wywalczył karnego. Poza tym Messi, Pedro i Villa to trio na które zawsze trzeba uważać i być czujnym, bo zlekceważenie takich zawodników byłoby samobójstwem. O ile w ostatnim meczu remis nas zadowalał, o tyle jutro remisu nie będzie i Barcelona będzie grała bardziej ofensywnie, co oznacza, że Pedro i Villa będą mieli więcej okazji na pokazanie swoich umiejętności. Zwłaszcza Pedro, który ostatnio miał więcej defensywnych zadań i być może dlatego Twoje białe oko jego nie dostrzegło, będzie jutro bardziej wykorzystywany w ataku. Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie i nawet jeśli gra poniżej swojego normalnego poziomu, to jest jeszcze poziom wyżej nad wszystkimi. Więc o niego się nie martwię.

 
Która drużyna dysponuje mocniejszym uderzeniem? Która jest na ciosy bardziej wytrzymała? Kto będzie Muhammadem Ali, a kto Sonnym Listonem? Zapraszamy do dyskusji!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails