sobota, 4 września 2010

Mou: Nie Harry Potter, to może Czarnoksiężnik z Oz?

Bardzo dziwny okazał się początek nowego sezonu La Liga dla Realu i dla mnie jako fana niecierpliwie wypatrującego pierwszego zarysu nowej drużyny. Po okresie przygotowawczym można było zauważyć już pewne regularności w ustawieniu i wyborach personalnych i wyróżnić paru graczy. Jeśli do tego dodać domysły odnośnie sympatii Mourinho (Khedira), pierwsza jedenastka i ogólny pomysł na grę zaczęły się rysować coraz wyraźniej. Aż przyszedł mecz z Majorką po którym odniosłem wrażenie, że znów nic nie wiem. W dodatku piłkarze rozjechali się po reprezentacjach, więc w klubie nic się nie dzieje. Dlatego postanowiłem zrobić krok wstecz i od nowa, jeszcze raz spróbować pobawić się w odgadnięcie projektu Mourinho.

Muszę zacząć od tego, że materiału do analiz tak naprawdę jest bardzo, bardzo mało, bo z racji ogromnie krótkiego czasu, jaki drużyna dotąd spędziła w komplecie, albo też kwestii tak prozaicznej jak bariera językowa między Mou a nowo przybyłymi Niemcami, zespół ciągle nie mógł wystąpić w ostatecznej formie, którą wystarczyło by teraz szlifować. Okres eksperymentów wcale się nie skończył i nie widzieliśmy jeszcze blancos JM-edition. Mało tego, nie wiadomo, czy w najbliższej kolejce to się zmieni, bo między powrotem ze zgrupowań kadr a meczem z Osasuną są raptem dwa dni przerwy.

Stary libero w nowym odzieniu

Skoro zatem szczegółowa analiza dotychczasowej gry El Madrid 2010. nie pomaga, może warto przyjąć szerszą perspektywę. Za inspirację posłużył mi tekst na zonalmarking.net wieszczący rychły powrót pozycji "libero" do łask trenerów-taktyków. Libero był trzecim środkowym obrońcą, który jednak często zaczynał ataki, towarzysząc akcji nawet aż po pole karne rywala. Taka była sytuacja, kiedy trzyosobowa obrona miała przeciw sobie dwóch napastników. Potem gdy standartowa liczba obrońców wzrosła do czterech (koniec lat 90.), jeden z bocznych asekurował stoperów w celu uzyskania optymalnego stosunku obrońców(y) do napastników(x) (y=x+1), a drugi boczny obrońca miał swobodę ataku.

Dzisiaj jednak, kiedy przeważa taktyka z jednym wysuniętym napastnikiem, czterech obrońców wydaje się być zbytkiem. Do tego boczni obrońcy są bezcenni w ataku, kiedy trzeba stworzyć przewagę liczebną i rozciągnąć obronę rywala, robiąc w ten sposób miejsce w polu karnym dla napastników. Zostaje więc dwóch stoperów wobec jednego, ewentualnie dwóch atakujących. Zważywszy, że ten drugi napastnik jest najczęściej cofnięty i gra przed obrońcami (środkowymi), najłatwiej przechwyci go defensywny pomocnik, który zmienia się właśnie w trzeciego obrońcę w stylu libero. Alternatywą jest wyjście wolnego obrońcy przed pole karne, co jest bardzo ryzykowne, bo powoduje sytuację 1 na 1 we własnym polu karnym, więc skupię się na opcji z defensywnym pomocnikiem/libero.

Jeden pomocnik cofa się, wzmacniając środek obrony. Dotychczasowi środkowi obrońcy rozchodzą się na boki (rys. 2.) tam, gdzie wolną przestrzeń zostawili boczni. Korzyści z ilustrowanej sytuacji są trzy. Po pierwsze, zachowana jest przewaga liczebna w obronie. Po drugie, boczni obrońcy mogą śmielej atakować, bo środkowi asekurują ich pozycje. Po trzecie wreszcie, nowy libero pozwala łatwiej utrzymać piłkę w tyłach, a w razie defensywnej gry rywala, rozpoczyna akcję z głębi pola, mogąc w razie potrzeby wejść w pole karne, nie mając kryjącego go "anioła stróża" i zaskakując obrońców rywala (rys. 3.)


Real nie gra (jeszcze?) co prawda taką taktyką, ale kto wie czy nie dlatego, że Mou jeszcze nie miał czasu wyłożyć zawodnikom swojej koncepcji. Najciekawsze jest to, że takie wyjaśnienie pozwalałoby zrozumieć wiele zagadkowych posunięć Jose od kiedy przyszedł do RMCF, takich jak trasfer Khediry, upieranie się przy Maiconie, odpuszczenie transferu na lewą obronę, czy wreszcie odbierające szerokość ataku ustawienie schodzących do środka ze skrzydeł CR7 i Di Marii jednocześnie w meczu z Majorką. Zanim jednak do tego dojdę, słowo o tym jak takie ustawienie sprawdza się w praktyce.

Najlepszy przykład...

...to FC Barcelona. Tam między Puyola i Piquego często cofa się Busquets, pomagając wyprowadzić piłkę, albo tylko utrzymać się w jej posiadaniu, kiedy rywal zakłada agresywny pressing. To on byłby właśnie libero. Tak jak na drugim rysunku, skrzydłowi obrońcy Barcy grają wtedy bardzo ofensywnie. Zwłaszcza Alves, który w zeszłym sezonie podchodził w ataku tak wysoko, że nieraz zdumieni dziennikarze nazywali go po prostu skrzydłowym. Jednocześnie, boczni pomocnicy (czy też napastnicy), czy to byli akurat Iniesta na lewej, czy Pedro albo Messi na prawej stronie, schodzą w pole karne (dużo rzadziej dryblują do linii końcowej), ściągając za sobą bocznych pomocników. Wtedy Alves albo Abidal mają dużo wolnego miejsca wchodząc z głębi pola.

Co prawda Busquets nie ma w zwyczaju zapuszczać się w pole karne rywali, bo i nie ma predyspozycji do ataku, ale Yaya Toure przed odejściem do Man City dokładnie tak grał, często asystując i strzelając gole. Libero (rys. 3.)wchodzi w pole karne, niwelując przewagę liczebną obrońców, a czasem nawet tworząc przewagę w ataku.

Podobne funkcje na zmianę w reprezentacji Niemiec pełnią Schweinsteiger i Khedira. Pamiętacie czwartą bramkę die Mannschaft z Argentyną? Schweini wbiegł w pole karne mijając kilku rywali zanim wyłożył piłkę Friedrichowi. To było możliwe, bo nikt się go tam nie spodziewał i nikt go przed polem karnym nie krył. W piątek wypracował decydującą bramkę przeciw Belgii, kiedy zaskoczył Van Buytena wyprowadzającego piłkę z własnego pola karnego. Kolejny raz skorzystał ze swobody jaką daje mu jego pozycja.

W Realu nawet kiedy wygrywasz to przegrywasz

Mourinho zdaje się być świadomy, że prowadząc blancos nie może ustawiać drużyny defensywnie. Obronna taktyka oczywiście często jest skuteczna, ale na Concha Espina 1. to jest broń obosieczna. Zwycięstwa za jej pomocą odniesione paradoksalnie obracają się przeciw trenerowi. Tak było z Fabio, który został zatrudniony, kiedy klub desperacko potrzebował sukcesu; przecież Calderon i jego doradcy wiedzieli jaki styl preferuje Capello. Sukces przyszedł, a ze świeżym pucharem za mistrzostwo zarząd przestał obawiać się trwałego zniknięcia Realu z towarzystwa zwycięzców. Mogli sobie zatem pozwolić na wybrzydzanie i uznali, że chcą na Bernabeu oglądać ładniejszą piłkę niż ta włoskiego trenera. Fabio wyleciał.

Ponieważ Floro od poprzednika dużo mądrzejszy nie jest, powyższy scenariusz może się powtórzyć, tym razem z Jose w roli Capello. Jednocześnie nasz nowy treneiro zbyt mocno stąpa po ziemi, żeby pod naciskiem kapryśnych madritistas wybrać grę efektowną przeciw skutecznej. Dlatego potrzebuje salomonowego rozwiązania: przenieść grę na połowę rywala, zabezpieczając jednocześnie tyły. Ustawienie z libero właśnie na to pozwala. Powtórzmy jego korzyści, w kontekście gry, jakiej potrzebuje Jose.

Po pierwsze ze względu na dodatkowego człowieka do rozegrania piłki w obronie, rywal, by założyć skuteczny pressing musi użyć trzech napastników naraz, za którymi odsłania się wtedy przestrzeń. Przeciwnik ma ośmiu graczy przed piłką na przestrzeni ponad połowy boiska (to na dzisiejsze standarty dość niewiele:) Po drugie, w ataku łatwiej jest rozciągnąć grę. Ubezpieczani przez szeroko rozstawionych stoperów boczni obrońcy odważniej mogą zapuszczać się do przodu, dublując skrzydłowych. Jednocześnie, ci boczni obrońcy mogą w razie straty od razu przykryć skrzydłowych rywala, którzy najpewniej za nimi wrócili, żeby wspomóc drużynę w tyłach. Po trzecie, skrzydłowi dublowani przez bocznych obrońców schodzą w pole karne, stając się drugim i trzecim napastnikiem (wszystko widać na rysunkach wyżej:) Zatem mielibyśmy ustawienie o dobrze zabezpieczonej obronie i dużej sile ognia jednocześnie.

Śmierć Diarrów i Makelelów, czyli po co nam Khedira

Jeżeli Mou faktycznie myśli o czymś takim, to na pewno dobierając skład zadbał o odpowiednich wykonawców. Prześledźmy przebieg okresu transferowego. Kiedy jasne się stało, że Bayern nie puści Schweinsteigera, bardzo nalegał na sprowadzenie Samiego Khediry. O ile ten pierwszy to gwiazda na swojej pozycji, więc nikt specjalnie się nie dziwił zainteresowaniu The Special One, to już transfer Samiego trudniej było uzasadnić. To, że miał dobry Mundial to trochę mało, bo przecież na pozycji środkowego pomocnika na Bernabeu piłkarzy nie brakowało. Tyle, że spośród nich, aż dwóch nie pasuje do charakterystyki libero. Niestety, są to piłkarze darzeni powszechnie sympatią i/lub uznaniem, czyli Mahamadou i Lass Diarra. Do tego był Gago, który do koncepcji nieźle pasuje, oraz Xabi, który gra jednak trochę wyżej i raczej rzeczonej funkcji pełnić nie będzie.

Khedira w Stuttgarcie był dość ofensywnie usposobiony i na pewno nie pełnił roli "czyściciela" przed czwórką obrońców. Ma dobre długie piłki, niezły przegląd pola, potrafi zaskoczyć obronę rywala podaniem. Do tego jest silny i bardzo dobrze gra w powietrzu. Nie jest jednak stuprocentowym ofensywnym pomocnikiem, bo brak mu wykończenia akcji i lepszej techniki. Gracz o takiej charakterystyce świetnie nadaje się, żeby go cofnąć na pozycję libero, o ile jest dość inteligentny (Schweini jeszcze w 2006. był wręcz skrzydłowym!).

Ale co z odbiorem? Czy ktoś o ofensywnym raczej usposobieniu ma nagle stanowić ostoję drugiej linii i być zaporą nie do przejścia? Czy nagle po kilku latach okazuje się, że jednak nie potrzebujemy nowego Makelele? Otóż, możliwe, że nie. Znów odwołam się do panów z zonalmarking, którzy zauważają, że obecnie odzyskiwanie piłki w środku pola w coraz większym stopniu opiera się na przechwytach niż na odbiorze. Ponieważ gra w okolicach pola karnego rywala polega najczęściej na wymianie szybkich, krótkich podań, coraz mniej jest szans, żeby zaatakować zawodnika z piłką, coraz mniej pojedynków jeden na jeden. Więc najważniejsze jest ustawienie i przewidywanie, a kiedy już piłkę odzyska, musi pomocnik umieć ją sensownie rozegrać.

Gdy to sobie uzmysłowić, widać jak bardzo nasi Diarrowie nie pasują do tej charakterystyki. Potrafią zmaltretować rywala z piłką, ale nie potrafią jej celnie podać dalej niż do najbliższego partnera. Dokładnie przeciwność tego, co teraz jest w cenie. Sytuacja Lassa i tak jest jeszcze przyzwoita, bo Mourinho może go wykorzystywać na boku (a może i na obu bokach?) obrony. Trener twierdzi nawet, że mały Diarra jest lepszy w ataku niż Arbeloa, co mnie zdumiewa, bo nie widziałem, żeby Francuz miał udane zgranie do przodu na obszarze 20m od bramki rywala, podczas gdy Alvaro zdarzało się wykańczać akcje niczym rasowemu napastnikowi. W każdym razie rozumiem już, czemu latem mówiło się od odejściu Lassa w przypadku nadejścia dobrej oferty, za to bezbarwny Gago zdawał się mieć dość pewne miejsce w klubie. Duży Diarra nie znalazł miejsca wśród 25 graczy pierwszego składu.

Marcelo na lewej obronie jest ok. - cooooo????

Marcelo zdaje się wystarczać Mourinho jako pierwszy lewy obrońca. Trener nalegał na Khedirę, upolował Oezila, a ostatnio narzekał, że ma mało napastników. Wzmocnienie lewej obrony nie wydawało się dla niego nigdy priorytetem. Były próby ściągnięcia Kolarova i Cole'a, ale bardziej na zasadzie: bierzemy najlepszego, albo nikogo, nie stoimy pod ścianą. Tymczasem w zeszłym sezonie ta pozycja zionęła pustką i kibice byli dość zgodni, że wypełnienie tej dziury to priorytet na lato.

Być może Mou uznał, że nauczy Marcelo bronić, ale jest też możliwe, że ofensywne umiejętności Brazylijczyka wystarczająco dużo znaczą w nowej taktyce, by się jednak do pierwszego składu nadawał. Ciągle będzie go łatwo przeskoczyć w polu karnym, pewnie będzie mu się zdarzało opuścić pozycję i dostać piłkę za kołnierz, ale będziemy mogli wtedy liczyć na asekurację ze strony środkowych. Za to w napadzie, Marcelo gra bez zarzutu. Jest aktywny, potrafi kiwnąć, dośrodkować. To pół świetnego lewego obrońcy, a ta druga połówka nie jest może aż tak ważna w taktyce z libero. Wtedy faktycznie nie warto było nadwerężać budżetu nie zyskując znacznie na jakości. ----------------(zdjęcie AP/Paul White)

Wreszcie ostatnia sprawa, która mnie zastanawiała po inauguracji ligi. Mou wystawił Di Marię na prawym skrzydle i kazał mu schodzić do środka. Angel wyraźnie lepiej czuł się w sparingach jako napastnik, wchodzący w końcówkach przeciw zmęczonym rywalom. Dlaczego więc nie zaczął tego meczu Pedro Leon, który lepiej wypadał na prawym skrzydle w sparingach, a do tego dłużej był z drużyną?

Sposób gry skrzydłowych, jaki prezentowali CR7 i Di Maria, jest w taktyce z libero ważny z powodów, o których już wspominałem. Schodząc do środka stanowią bezpośrednie zagrożenie bramki, jednocześnie robiąc na bokach miejsce dla Sergio Ramosa i Marcelo. Dlatego może być tak, że zamiast Pedro Leona, alternatywą dla Di Marii będzie tak samo schodzący do środka Oezil. Ja myślę, że przynajmniej na poczatku sezonu Leon jest lepszą opcją, bo zdążył już zgrać się z drużyną, podczas gdy Mesut jeszcze się integruje, a Angel nie błyszczy pewnością w grze.

Role jakie pełnią boczni obrońcy są kluczowe, bo to jedyne miejsca na boisku, gdzie tworzy się wolna przestrzeń. Dlatego Mou tak nalegał na Maicona. Choć Ramos jest dobrą opcją na prawą obronę, Maicon wygrywa z nim dzięki lepszym decyzjom w trakcie gry. Rozumiem, że Jose na tak ważną pozycję chciał mieć możliwie najlepszego gracza, ale fakt, że musi teraz maksymalnie wykorzystać Sergio powinien przynieść korzyść i piłkarzowi i klubowi.

Oczarowanie albo rozczarowanie

Oczywiście nie ma się co spodziewać, że w grafikach w przedmeczowych zapowiedziach wkrótce zobaczymy ustawienie Madrytu z trzema obrońcami, piątką napastników itd. Ustawienie z libero płynnie wynika z ruchów zawodników w wyjściowej formacji 4-2-3-1. W czasie meczu, w zależności od sytuacji, te taktyki przechodzą jedna w drugą. Zresztą libero to chyba bardziej funkcja niż z góry określona pozycja. Raz może się cofać Khedira, innym razem Lass może pełnić tę defensywną część obowiązków, wspierając obronę, nie biegając do przodu. Nawet Xabi Alonso może chwilami bywać libero. Na pewno warto śledzić jak to będzie wpływać na grę i na ile może się ta rola sformalizować, a na ile pozostanie tylko chwilową opcją w trakcie meczu.

Nie mam pewności, czy według podobnej koncepcji będzie budowany nowy El Madrid, ale jestem przekonany, że Mourinho ma wyraźny pomysł na nową drużynę Realu. A ponieważ to jeden z najtęższych umysłów taktycznych w branży, spodziewam się w końcu zobaczyć zespół grający z polotem. Nie może brakować ścisłej współpracy na całej długości boiska, odpowiedzialności w obronie, a w ataku posunięć rozbrajających nawet najmocniejsze defensywy rywali. Jak, konkretnie, Jose zamierza to osiągnąć to dla mnie w tej chwili najciekawsze pytanie. Czy dlatego, że mowa jest o The Special One, a ja oczekuję odpowiedzi tylko niebanalnych, trochę się jednak rozczaruję?

2 komentarze:

ambrozy82 pisze...

Bardzo ciekawy artykuł i śmiała koncepcja. W takim ustawieniu naśladowalibyśmy de facto Barcę, a tymczasem wszyscy zarzekają się, że Real nie może naśladować rywala i powinien wypracować własny styl. Niemniej jednak ustawienie to sprawia, że Marcelo na lewej obronie ma sens. Może rzeczywiście dlatego Mou nie palił się z transferem na tą pozycję? Poczekamy, zobaczymy.

cichonio pisze...

no właśnie, pytanie na ile da się takim ustawieniem grać nie kopiując barcelony. na pewno mourinho preferuje generalnie grę bardziej bezpośrednią niż tiki-taka FCB. poza tym khedira mógłby być bardziej od busquetsa aktywny w przodzie.
ale ja stawiam, że real raczej będzie korzystał z pewnych elementów tej taktyki niż z całości. np ze schodzących do środka skrzydłowych mou wyraźnie nie chce rezygnować, bo by inaczej pedro leona wystawił w pierwszym meczu.
tak jak napisałem, niemcy też grają częściowo takim ustawieniem, a bardziej niż barca nastawiają się na kontrataki. ale tak poza wszystkim, to zawsze korci, żeby naśladować najlepszego, heh

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails